Na­zwa La­so­chów wy­wo­dzić się ma, we­dług Da­nu­ty Ko­per­tow­skiej, od sta­ro­pol­skiej na­zwy oso­bo­wej La­so­ta. Naj­star­sze wzmian­ki o ist­nie­niu wsi po­cho­dzą z koń­ca XII wie­ku: dzie­się­ci­na z La­so­cho­wa by­ła po­dług nada­nia ar­cy­bi­sku­pa Ja­ni­ka od ok. 1160 ro­ku wy­pła­ca­na cy­ster­som z Ję­drze­jo­wa, zaś od ro­ku 1347 – we­dle re­la­cji Ja­na Dłu­go­sza – iść mia­ła na upo­sa­że­nie pre­ben­dy w ko­ście­le św. Je­rze­go w Kra­ko­wie. W tym cza­sie wła­ści­cie­lem La­so­cho­wa był Flo­rian La­so­chow­ski her­bu Je­li­ta – źró­dła od­no­to­wu­ją ist­nie­nie we wsi fol­war­ku ry­cer­skie­go i karcz­my oraz przy­na­leż­ność La­so­cho­wa do pa­ra­fii w Ko­zło­wie, gdzie stał drew­nia­ny ko­ściół p.w. Na­ro­dze­nia Naj­święt­szej Ma­rii Pan­ny i św. Mi­ko­ła­ja.

Jesz­cze na po­cząt­ku XVI wie­ku La­so­chów po­zo­sta­wał w rę­kach La­so­chow­skich. Wło­ści, na­le­żą­ce w 1540 ro­ku do bra­ci Mi­ko­ła­ja i Sta­ni­sła­wa La­so­chow­skich, obej­mo­wa­ły dwór (cu­ria), fol­wark ry­cer­ski, karcz­mę, 3 ryb­ni­ki (tj. sa­dzaw­ki ryb­ne), opusz­czo­ny młyn, bar­cie i łą­ki. Z sy­nem Mi­ko­ła­ja, Ja­nem La­so­chow­skim, i je­go stry­jem, ów­cze­sny­mi wła­ści­cie­la­mi dóbr la­so­chow­skich, są­dził się ksiądz Ma­ciej War­gaw­ski, pro­boszcz łę­czyc­ki i ma­ło­go­ski, oskar­ża­jąc dzie­dzi­ców La­so­cho­wa o za­ję­cie na­le­żą­cej do Ko­ścio­ła zie­mi na rzecz­ką Pierzch­ni­cą, roz­dzie­la­ją­cej wło­ści ko­ściel­ne i szla­chec­kie, za­anek­to­wa­nie zbu­do­wa­ne­go na owej rze­ce mły­na oraz o czer­pa­nie mio­du z bar­ci i bez­praw­ny po­łów ryb. Krzyw­dy te, we­dle re­la­cji księ­dza Wi­śniew­skie­go, osza­co­wa­ne zo­sta­ły „za dwa la­ta na 500zł i ty­leż stra­co­nych ko­rzy­ści.”

Jan La­so­chow­ski, nie go­dząc się na wy­na­gro­dze­nie strat pa­ra­fii, zo­stał w wy­ni­ku owe­go spo­ru eks­ko­mu­ni­ko­wa­ny przez Mi­ko­ła­ja Dzier­ża­now­skie­go, skut­kiem cze­go nie mógł uczest­ni­czyć w ob­rzę­dach ko­ściel­nych. W owym cza­sie by­ła to ka­ra na­der do­tkli­wa, Jan jed­nak zda­wał się eks­ko­mu­ni­ką zbyt­nio nie przej­mo­wać, co z ko­lei wy­wo­ła­ło obu­rze­nie w przed­sta­wi­cie­lach Ko­ścio­ła. Ksiądz Wi­śniew­ski pi­sze: „Kie­dy się o tem do­wie­dział ar­cy­bi­skup, w dniu 20 stycz­nia 1554 r. z Ło­wi­cza wy­słał ode­zwę do Hie­ro­ni­ma Sza­frań­ca z Pie­sko­wej Ska­ły, sta­ro­sty chę­ciń­skie­go (na­wia­sem mó­wiąc za­go­rza­łe­go krze­wi­cie­la kal­wi­ni­zmu), w któ­rej ża­ląc się na upór i zgor­sze­nie La­so­chow­skiego, że się nie sta­ra o zwol­nie­nie od cen­zur i klą­twy, pro­si sta­ro­stę, aby we­dług praw kra­jo­wych, ja­kie są wy­da­ne o po­dob­nych, po­stą­pił z La­so­chow­skim i skło­nił go do sta­rania się o zdję­cie eks­ko­mu­ni­ki, że­by „po­wró­cił na ło­no i do jed­no­ści Ko­ścio­ła św., a swo­im upo­rem i lek­ko­myśl­no­ścią nie gor­szył wier­nych Chry­stu­so­wych.”

Po­nie­waż La­so­chow­ski „głu­chym bę­dąc na oj­cow­skie wzy­wa­nie ar­cy­bi­sku­pa, tr­wał w upo­rze i nie sta­rał się o zwol­nie­nie od klą­twy ko­ściel­nej”, ksiądz War­gaw­ski w 1551 ro­ku wniósł po­da­nie o kon­fi­ska­tę dóbr La­so­chow­skiego do Chę­cin. La­so­chow­ski, obu­rzo­ny fak­tem, iż zo­stał we­zwa­ny przed sąd du­chow­ny z po­wo­du spo­ru o czy­sto ma­te­rial­ne do­bra, od­po­wie­dział od­wo­ła­niem się do są­du świec­kie­go w tym­że gro­dzie, ten jed­nak spra­wy nie roz­strzy­ga, po­zo­sta­wia­jąc do wy­ja­śnie­nia od­po­wied­nich władz kwe­stii, czy ma ona cy­wil­ny czy też du­chow­ny cha­rak­ter. W tej sy­tu­acji War­gaw­ski de­cy­du­je się na zło­że­nie żą­da­nia ode­sła­nia swej spra­wy na sejm ogól­ny. W 1558 ro­ku wal­ny zjazd wi­ślic­ki przy­znał ra­cję Ja­no­wi La­so­chow­skiemu, na­ka­zu­jąc pro­boszczowi wy­pła­tę 15 grzy­wien re­kom­pen­sa­ty. Jesz­cze w 1559 ro­ku, już po śmier­ci War­gaw­skiego, Jan La­so­chow­ski do­ma­gał się od ko­lej­ne­go pro­boszcza ma­ło­go­skiego uisz­cze­nia owych 15 grzy­wien. Nie jest do koń­ca ja­sne, czy pie­nią­dze te zo­sta­ły wy­pła­co­ne – praw­do­po­dob­nie tak, po­nie­waż de­kre­tem są­do­wym dzie­dzic La­so­cho­wa uzy­skał in­tro­mi­sję tj. pra­wo do prze­ję­cia na­le­żą­cej do dóbr ko­ściel­nych wsi Po­po­wi­ce w przy­pad­ku, gdy­by je­go rosz­cze­nia pie­nięż­ne nie zo­sta­ły za­spo­ko­jo­ne. Z fak­tu, że Po­po­wi­ce pozo­sta­ły we wła­da­niu Ko­ścio­ła moż­na wy­pro­wa­dzić wnio­sek, że pro­boszcz ma­ło­go­ski wy­pła­cił żą­da­ną su­mę, aby nie do­pu­ścić do prze­ję­cia wsi.

Spór o grun­ta nad rze­ką Pierzch­ni­cą od­żył już na po­cząt­ku XVII wie­ku za spra­wą Krzysz­to­fa z Kruż­lo­wej Pie­niąż­ka, któ­ry w 1601 ro­ku pod­czas sy­pa­nia kop­ców gra­nicz­nych mię­dzy wła­sny­mi wło­ściami a do­brami kró­lew­ski­mi i ma­jąt­kiem Ko­złów, bę­dąc w zmo­wie z dzie­dzicem Ko­zło­wa, Mi­ko­ła­jem Ko­złow­skim, do­pro­wa­dził do te­go, że wy­ty­cza­ją­ca gra­ni­ce ko­mi­sja „od­cię­ła znacz­ny ob­szar bo­rów ple­bań­skich nad rze­ką Pierzch­ni­cą”. Pro­boszcz ma­ło­go­ski, Sa­mu­el Du­nin Wol­ski, kop­ce ka­zał roz­ko­pać i zrów­nać z zie­mią, nie prze­szko­dzi­ło to jed­nak Pie­niąż­ko­wi wzmian­ko­wa­nej zie­mi za­jąć i na niej go­spo­da­rzyć. Ksiądz Chrost­ko­wic, ko­lej­ny pro­boszcz ma­ło­go­ski, do tej po­ry ży­ją­cy z Krzysz­to­fem Pie­niąż­kiem w do­brej ko­mi­ty­wie, ob­jąw­szy urząd po­czuł się w obo­wiąz­ku upo­mnie­nia się o do­bra ko­ściel­ne i jął na­kła­niać Pie­niąż­ka do od­da­nia za­gra­bio­nych grun­tów. Nie mo­gąc dojść z Pie­niąż­kiem do po­ro­zu­mie­nia, ksiądz Chrost­ko­wic wy­to­czył mu pro­ces, oskar­ża­jąc swe­go ad­wer­sa­rza o wy­rąb drze­wa, kar­czo­wa­nie i użyt­ko­wa­nie grun­tu, wresz­cie o po­sta­wie­nie na za­własz­czo­nych zie­miach za­bu­do­wań fol­warcz­nych. Pro­cesował się Chrost­ko­wic z Pie­niąż­kiem wie­le lat, bo­wiem, mi­mo ska­zu­ją­cych wy­ro­ków, Krzysz­tof z Kruż­lo­wej ani my­ślał od­dać za­własz­czo­nych ziem i, jak po­wia­da Ra­wi­ta-Wi­ta­now­ski, „uf­ny w sto­sun­ki pomię­dzy szlach­tą, spo­koj­nie sie­dział so­bie w nie­do­stęp­nym La­so­cho­wie”. Do­pie­ro uzy­ska­nie przez pro­boszcza ma­ło­go­skiego po­twier­dze­nia wyro­ku ba­ni­cji, ozna­cza­ją­ce, iż sta­ro­sta miej­sco­wy wi­nien we­zwać ca­łą szlach­tę wo­je­wódz­twa i zbroj­nym na­jaz­dem za­jąć do­bra ska­za­ne­go, a na­stęp­nie wy­eg­ze­kwo­wać odeń wszyst­kie na­leż­ne Ko­ścio­ło­wi środ­ki, zmu­si­ło Pie­niąż­ka do pod­ję­cia kon­kret­nych dzia­łań. Gdy więc nad­szedł dzień eg­ze­ku­cji miast wy­stą­pić we wła­snej oso­bie, Krzysz­tof po­słał swoje­go sy­na, dzie­się­cio­let­nie­go nie­do­rost­ka, w to­wa­rzy­stwie za­ufa­nych przy­ja­ciół, by ten za­pro­te­sto­wał wo­bec eg­ze­ku­cji, do­ku­men­tu­jąc przy tym za po­mo­cą od­po­wied­nich za­pi­sów, iż ma na do­brach oj­czy­stych lo­ko­wa­ne dla sie­bie pew­ne su­my. W re­zul­ta­cie urząd grodz­ki chę­ciń­ski zde­cy­do­wał się na wstrzy­ma­nie eg­ze­ku­cji i ode­sła­nie spra­wy do Try­bu­na­łu Lu­bel­skie­go.

Hippika
„Hippika albo sposoby poznania, chowania i stanowienia koni” (kliknij aby pobrać dokument, ok. 1Mb)

„Wi­dząc Pie­nią­żek fa­tal­ny bieg spra­wy, kie­dy na­stęp­nie na try­bu­na­le lu­bel­skim, pod ka­rą 14 grzy­wien ogło­sze­nia go ba­ni­tą i wy­gna­nia z kra­ju” po­now­nie po­na­glo­no go do od­da­nia grun­tów, zo­bo­wią­zał się ustą­pić w cią­gu dwu­na­stu ty­go­dni z ko­ściel­nych wło­ści. Naj­wy­raź­niej jed­nak, jak do­no­si ksiądz Wi­śniew­ski, Pie­nią­żek pod­pi­sał sub­mi­sję wy­łącz­nie pod pre­sją, bę­dąc „przy­par­ty do mu­ru, a w grun­cie rze­czy co in­ne­go my­ślał.” Po ko­lej­nym de­kre­cie, na­ka­zu­ją­cym dzie­dzi­co­wi la­so­chow­skie­mu ustą­pie­nie z wznie­sio­nych na do­brach ko­ściel­nych bu­dyn­ków w cią­gu dwóch ty­go­dni, Pie­nią­żek „wszyst­kie bu­dyn­ki pod gó­rą Ka­mien­ną ro­ze­brał i za­brał, po­zo­sta­wiw­szy tyl­ko na wzgar­dę pro­bosz­czo­wi ja­kąś bu­dę.” Ma­ło te­go, wniósł Pie­nią­żek skar­gę do ar­cy­bi­sku­pa Gem­bic­kie­go, we­dle re­la­cji Wi­śniew­skiego „kła­miąc bez­czel­nie, ja­ko­by pro­boszcz (...) na­je­chał zbroj­no, prze­mo­cą i gwał­tem na fol­war­ki i młyn w do­brach La­so­chów, Wi­śnicz i Żar­czy­ce i ta­ko­we zu­peł­nie spu­sto­szył” i sza­cu­jąc stra­ty wy­ni­kłe z owe­go na­jaz­du na dwa­na­ście ty­się­cy grzy­wien. Osta­tecz­nie, w 1619 ro­ku, zo­stał Pie­nią­żek ogło­szo­ny ba­ni­tą i ska­za­ny na wy­gna­nie z kra­ju. Wy­ko­na­nie wyro­ku po­zo­sta­wio­no w ge­stii sta­ro­sty chę­ciń­skie­go, gro­żąc mu, w ra­zie nie­do­peł­nie­nia na­ło­żo­ne­go nań obo­wiąz­ku, utra­tą sta­ro­stwa, ba­ni­cją i ob­cią­że­niem wy­rzą­dzo­ny­mi pro­bosz­czo­wi ma­ło­go­skie­mu szko­da­mi. Mi­mo to spra­wa po­zo­sta­wa­ła przez pe­wien czas w za­wie­sze­niu na sku­tek cho­ro­by pro­boszcza i opie­sza­ło­ści sta­ro­sty. Wresz­cie, jak pi­sze ksiądz Wi­śniew­ski, „sam Pan Bóg, li­tu­jąc się na ty­lo­let­ni­mi cier­pie­nia­mi i krzyw­da­mi słu­gi swe­go ka­pła­na, po­wo­łał przed swój naj­wyż­szy try­bu­nał... Pie­niąż­ka, a po­wo­łał go w strasz­nym sta­nie, bo bę­dącego w klą­twach ko­ściel­nych i ma­ją­ce­go su­mie­nie ob­cią­żo­ne wiel­ką krzyw­dą ko­ściel­ną.” Wsku­tek za­bie­gów Mar­cja­na Chełm­skie­go, cho­rą­że­go kra­kow­skie­go, sio­strzeń­ca nie­bosz­czy­ka, a jed­no­cze­śnie opie­ku­na pozo­stałych po nim wdo­wy i dzie­ci, zdję­to z Pie­niąż­ka eks­ko­mu­ni­kę i po­cho­wa­no po chrze­ści­jań­sku w ko­ście­le w Ko­zło­wie. Ten­że Chełm­ski w 1622 r. do­pro­wa­dził osta­tecz­nie do ugo­dy z pro­boszczem ma­ło­go­skim.

Ile lat li­czył so­bie Pie­nią­żek w chwi­li śmier­ci – nie wia­do­mo, bo też i nie­zna­ną po­zo­sta­je da­ta je­go uro­dze­nia (we­dle Pol­skie­go Słow­ni­ka bio­gra­ficz­ne­go przy­szedł Krzysz­tof na świat ok. 1553 ro­ku, a za­tem umie­ra­jąc mógł mieć 66 lat). Wia­do­mo na­to­miast, że wy­wo­dził się on z jed­ne­go z naj­star­szych – jak po­da­je Ra­wi­ta-Wi­ta­now­ski – do­mów szla­chec­kich w Ma­łopolsce. I, zda­je się, po­zo­sta­wał je­go nie­odrod­nym sy­nem, bo­wiem we­dle le­gen­dy her­bo­wej już pro­to­pla­sta ro­du miał no­sa i wą­sów nadwy­rę­żyć ja­kie­muś po­ga­ni­no­wi, z cze­go brać się miał herb Odro­wąż. O wa­lecz­no­ści jed­ne­go z bra­ci Krzysz­tofa, Pro­ko­pa, w cza­sie oblę­że­nia Psko­wa uło­żo­no wier­szyk:

Pie­nią­żek Pro­kop – sko­czył przez przy­kop
A Strus za nim – tuż, tuż

O dru­gim, Ni­ko­de­mie, po­wia­da­no, że ta­kiej był „si­ły i czer­stwo­ści, że ko­nia rów­ny­mi no­ga­mi w zbroi hu­zar­skiej prze­ska­ki­wał”. Ich oj­cem był Pro­kop, kasz­te­lan ka­li­ski, sta­ro­sta no­wo­tar­ski, mat­ką – An­na Pu­ka­rzew­ska. Praw­do­po­dob­nie przy­szedł Krzysz­tof na świat w Skrzy­dl­nie, dzie­dzicz­nej wsi Pie­niąż­ków. Po­sła­ny na na­uki do je­zu­itów (nie wia­do­mo jed­nak, czy do Kra­ko­wa, czy Lwo­wa), Krzysz­tof po za­le­d­wie kil­ku la­tach mu­siał prze­rwać kształ­ce­nie i wró­cić do do­mu na wy­raź­nie po­le­ce­nie swej owdo­wia­łej mat­ki, naj­pew­niej za­tro­ska­nej o bez­pie­czeń­stwo naj­młod­sze­go z sy­nów w obli­czu nie­po­ko­jów wstrzą­sa­ją­cych kra­jem. Wkrót­ce po­tem roz­po­czął służ­bę woj­sko­wą w ro­cie swoje­go bra­ta (praw­do­po­dob­nie stry­jecz­ne­go), dzię­ki cze­mu tra­fił do Kra­ko­wa i tam, we­dle słów Ra­wi­ty-Wi­ta­now­skiego, wiódł hu­lasz­cze ży­cie, nie od­ma­wia­jąc so­bie roz­ko­szy sto­łu, ani też nie wzbra­nia­jąc się od kart, ko­ści czy so­lid­nej bi­ja­ty­ki. Zmiar­ko­waw­szy się nie­co, po­szedł na służ­bę do kró­la Ste­fa­na Ba­to­re­go i – jak pi­sze Nie­siec­ki – „z ro­tą swo­ją si­ła w Mo­skwie i na Po­do­lu do­ka­zy­wał.” Brał też Pie­nią­żek udział w dwóch wy­pra­wach na pół­noc i wy­pra­wie pskow­skiej w 1581 r., w trak­cie któ­rej miał paść ofia­rą gnie­wu het­ma­na Za­moj­skie­go. Wle­czo­ne­mu przez po­pę­dli­we­go het­ma­na za ko­niem, po­hań­bio­ne­mu Pie­niąż­ko­wi ra­dzo­no zdać ro­tę i wy­stą­pić z sze­re­gów, ten jed­nak służ­by oj­czyź­nie nie po­nie­chał.

Śmierć Ba­to­re­go ozna­cza­ła dla Krzysz­tofa utra­tę umi­ło­wa­ne­go pa­na i pro­tek­to­ra, któ­ry – przed sa­mym zgo­nem – miał wy­dać zle­ce­nie zno­szą­ce na­ło­żo­ną na Pie­niąż­ka po­noć nie­słusz­nie ba­ni­cję. Po wy­bo­rze na kró­la Zyg­mun­ta III miał Pie­nią­żek, we­dle wła­snych słów, udać się do no­wo mia­no­wa­ne­go kró­la do Szwe­cji i to­wa­rzy­szyć mu w dro­dze do Pol­ski, jak­kol­wiek Pie­niąż­ko­we po­sel­stwo do Szwe­cji by­wa kwe­stio­no­wa­ne przez hi­sto­ry­ków z ra­cji bra­ku do­sta­tecz­nych do­wo­dów po­świad­cza­ją­cych praw­dzi­wość re­la­cji Pie­niąż­ka. Przy­szły dzie­dzic La­so­cho­wa spo­dzie­wał się za swo­ją wier­ną służ­bę go­dzi­wej za­pła­ty, jed­nak się jej nie do­cze­kał, bo­wiem przy­pa­dła ona w udzia­le in­nym – z imie­nia i na­zwi­ska przez Pie­niąż­ka nie wy­mie­nia­nym, bo też w ca­łej swej au­to­bio­gra­fii Krzysz­tof z Kruż­lo­wej stro­ni od wska­zy­wa­nia pal­cem swych krzyw­dzi­cie­li. W ten oto spo­sób dziel­ny rot­mistrz za­pi­sał się ja­ko męż­ny obroń­ca oj­czy­zny, któ­ry, po­dług słów Bar­to­sze­wi­cza, nie od­niósł żad­nej z te­go ty­tu­łu ko­rzy­ści, chleb bo­wiem „bra­li szczę­śli­wi a nie za­słu­że­ni, bra­li dla ła­ski pań­skiej.” Ma­ło te­go, gdy brat Pie­niąż­ka, Piotr, ob­jął w dzier­ża­wę wło­ści pozo­stałe po śmier­ci ko­lej­ne­go z bra­ci krzysz­tofowych, Ni­ko­de­ma, aż do cza­su peł­no­let­nio­ści suk­ce­so­rów, to choć miał na to ze­zwo­le­nie kró­lew­skie zo­stał – we­dle słów pa­mięt­ni­ka­rza – „za oną opie­kę z kan­ce­la­ry­jej wy­da­ną za­bit i za­mor­do­wan.” Wy­ni­kły z te­go zda­rze­nia dłu­go­trwa­ły pro­ces zmu­sił Pie­niąż­ka do roz­prze­da­nia swo­ich dóbr, tak, iż we­dle wła­snych słów „nie by­ło już kę­dy ko­nia roz­sio­dłać”. My­ślał na­wet udać się na Mal­tę, jed­nak osta­tecz­nie swe­go po­my­słu po­nie­chał. Nie uda­ło mu się tak­że wku­pić w ła­ski kró­la Zyg­mun­ta pod­czas wy­pra­wy do Szwe­cji, do Rew­la, bo­wiem w jej trak­cie zo­stał za­bity krew­ny Pie­niąż­ka, wi­ną zaś za śmierć Sta­ni­sła­wa Kam­pa­now­skie­go ob­cią­żo­ny zo­stał wła­śnie Pie­nią­żek.

Ethica
„Ethica albo zwierciadło żywota Krzysztofa Pieniążka” (kliknij, aby pobrać dokument, ok.10Mb)

W 1589 r. na­by­wa Krzysz­tof Pie­nią­żek od La­so­chow­skich wsie La­so­chów i Wi­śnicz, a w nie­dłu­gi czas po­tem że­ni się z Ur­szu­lą Le­żeń­ską, „w któ­rym to sta­nie – jak pi­sze sam Pie­nią­żek w swo­jej au­to­bio­gra­fii – tak mu Pan Bóg po­bło­go­sła­wieństw przy­spo­rzyć ra­czył, że co się utra­ci­ło, na­gro­dził so­wi­cie, że peł­no w gum­nie, peł­no w obo­rze i mi­łem po­tom­stwem ob­da­rzyć ra­czył. Jak one­mu Jo­bo­wi wnech bo utra­cić snad­no, ale zaś wzbo­ga­cić hic opus hic la­bor każ­de­mu”. Go­spo­da­ru­jąc na swych wło­ściach, od­da­wał się Krzysz­tof Pie­nią­żek z za­mi­ło­wa­niem ho­dow­li ko­ni, któ­ra by­ła dlań nie tyl­ko pa­sją, ale też naj­znacz­niej­szym źró­dłem do­cho­dów. Do­świad­cze­nie i wie­dza na­by­ta w tej kwe­stii po­zwo­li­ły mu na na­pi­sa­nie dzieł­ka „Hip­pi­ka al­bo spo­so­by po­zna­nia, cho­wa­nia i sta­no­wie­nia ko­ni”, wy­da­ne­go dru­kiem w 1607 r. Rok póź­niej ukoń­czył Pie­nią­żek au­to­bio­gra­fię, ty­tu­łu­jąc ją „Ethi­ca al­bo zwier­cia­dło ży­wo­ta Krzysz­tofa Pie­niąż­ka”. Dzie­ło to zna­la­zło uzna­nie w oczach Bar­to­sze­wi­cza, ce­nią­ce­go je nie tyl­ko za ży­wy ję­zyk, ale rów­nież szcze­rość prze­ka­zu, bo­wiem o ile Rej z Na­gło­wic w swo­im „Ży­wo­cie czło­wie­ka po­cz­ci­we­go” uka­zu­je por­tret szlach­ci­ca ide­al­ne­go, wzo­ru do na­śla­do­wa­nia, o ty­le Pie­nią­żek pi­sze o szlach­ci­cu z kr­wi i ko­ści, jak­kol­wiek nie jest rze­czą pew­ną czy ów „wy­kład szla­chec­kiej, prak­tycz­nej mo­ral­no­ści”, ja­kim mie­ni go Bar­to­sze­wicz, istot­nie od­da­je praw­dzi­wy cha­rak­ter bo­ha­te­ra. Nie­wąt­pli­wie in­ne­go zda­nia był­by ksiądz Wi­śniew­ski, we­dle któ­re­go żwa­wy szlach­cic przy­czy­nił się wal­nie do upad­ku na zdro­wiu wiel­ce za­słu­żo­ne­go dla Ma­ło­gosz­cza księ­dza Chrost­ko­wi­ca mio­ta­jąc „oszczer­stwa i bez­czel­ne kłam­stwa (...) na przy­kład ja­ko­by pro­boszcz przy­czy­ną był Pie­niąż­ko­wi, iż Kon­stan­cji, ar­cy­księż­nicz­ki au­striac­kiej, do we­se­la z Zyg­mun­tem III kró­lem w 1605 ro­ku bę­dąc rę­ko­daj­nym słu­gą i dwo­rza­ni­nem J. Kr. Mo­ści, nie pro­wa­dził.”

Aniela ThiemeAniela Thieme
Aniela Thieme, żona Antoniego Grabowskiego (fot. z albumu Ewy Grabowskiej z d. Malinowskiej)
Ko­lej­ni wła­ści­cie­le La­so­cho­wa po­zo­sta­wi­li po so­bie znacz­nie mniej śla­dów. Przy­pusz­czal­nie do­bra zo­sta­ły od­ku­pio­ne przez Ko­ry­ciń­skich od wdo­wy po Pie­niąż­ku, no­ta­be­ne je­go czwar­tej żo­ny, bo­wiem w 1621 r. wieś na­le­żeć mia­ła już do Mi­ko­ła­ja Ko­ry­ciń­skie­go her­bu To­pór sta­ro­sty oj­cow­skie­go i kasz­te­la­na kra­kow­skie­go. Syn Mi­ko­ła­ja, Ste­fan, był po­sta­cią zna­czą­cą i pia­stu­ją­cą licz­ne sta­no­wi­ska. Za kró­la Ja­na Ka­zi­mie­rza, w 1652 ro­ku, tj. na sześć lat przed śmier­cią, otrzy­mał Ste­fan Ko­ry­ciń­ski god­ność kanc­le­rza wiel­kie­go ko­ron­ne­go. Je­den z sy­nów Ste­fana, Piotr, zo­stał pro­bosz­czem ge­ne­ral­nym mie­chow­skim i fi­gu­ru­je w an­na­łach hi­sto­rycz­nych ja­ko czło­nek po­sel­stwa do Hisz­pa­nii. Dru­gi, Mi­ko­łaj, ob­jął sta­ro­stwo wol­brom­skie, a nie do­cze­kaw­szy się mę­skich po­tom­ków po­sta­no­wił praw­do­po­dob­nie wy­prze­dać grun­ta i 1678 r. sprze­dał wieś La­so­chów Li­piń­skim her­bu Po­raj. Pierw­szym dzie­dzi­cem z tej li­nii był Hie­ro­nim, po­rucz­nik ko­hor­ty pan­cer­nej u War­szyc­kie­go. Gdy je­dy­ny je­go syn, Flo­rian, łow­czy bra­cław­ski i ma­jor wojsk kró­lew­skich, zmarł bez­po­tom­nie w 1723 r. ma­ją­tek, na któ­ry skła­da­ły się nie tyl­ko do­bra la­so­chow­skie, ale też Lu­dy­nia, Czost­ków i Wi­śnicz, prze­ję­ła naj­pew­niej jed­na z trzech có­rek Hie­ro­nima, Bar­ba­ra, po­ślu­bio­na Mi­cha­ło­wi Jó­ze­fo­wi Or­łow­skie­mu, bo­wiem wła­śnie Or­łow­scy wraz z Woj­cie­chem La­skow­skim, re­gen­tem chę­ciń­skim, ja­ko wła­ści­cie­le dóbr la­so­chow­skich, w 1719 r. wzy­wa­ni są przez księ­dza Wój­ci­kie­wi­cza o od­da­nie na­leż­nej dzie­się­ci­ny w cią­gu 9 dni pod ka­rą eks­ko­mu­ni­ki.

W 1725 r. La­so­chów cał­ko­wi­cie prze­cho­dzi w rę­ce wspo­mnia­ne­go Woj­cie­cha La­skow­skie­go her­bu Ko­rab, któ­ry ma w swym po­sia­da­niu tak­że wzię­ty w za­staw od Flo­riana Li­piń­skie­go Czost­ków i Lu­dy­nię, za­ku­pio­ną od Rze­wu­skich Lip­ni­cę i Bor­ki oraz od­ku­pio­ny od Li­piń­skich Wi­śnicz. Dwu­krot­nie żo­na­ty La­skow­ski do­cze­kał się dzie­wię­cior­ga dzie­ci, z któ­rych naj­młod­szym był Jan Ne­po­mu­cen, sę­dzia kap­tu­ro­wy san­do­mier­ski, pod­cza­szy nur­ski, miecz­nik i woj­ski chę­ciń­ski, elek­tor kró­la Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta, wresz­cie dzie­dzic La­so­cho­wa, Lip­ni­cy, Wi­śnicza, Bo­rek, Wa­rzy­na i po­ło­wy Pro­bo­ło­wic pod Pin­czo­wem.

Po śmier­ci Ja­na Ne­po­mu­cena w 1779 r. wsie La­so­chów i Wi­śnicz od­ku­pio­ne zo­sta­ją przez ge­ne­ra­ła Ja­na Mi­cha­łow­skie­go. Sześć lat póź­niej rze­czo­ny Jan Mi­cha­łow­ski wstę­pu­je na ślub­ny ko­bie­rzec z wdo­wą po Ja­nie Ne­po­mu­cenie La­skow­skim, Fran­cisz­ką. W 1795 ro­ku Mi­cha­łow­ski umie­ra, Fran­cisz­ka wy­cho­dzi po raz trze­ci za mąż, tym ra­zem za Ro­cha Grab­kow­skie­go, skarb­ni­ka chę­ciń­skiego, zaś do­bra la­so­chow­skie prze­cho­dzą na sy­na ge­ne­ra­ła, Ro­ma­na. W tym cza­sie, w ro­ku 1818, z Kra­so­ci­na do La­so­cho­wa prze­nio­sła się ro­dzi­na Że­rom­skich. W dwor­ku la­so­chow­skim przy­szedł na świat 29 mar­ca 1819 ro­ku Win­cen­ty Że­rom­ski, syn po­se­so­rów Kla­ry i Jó­ze­fa­ta, przy­szły oj­ciec Ste­fana Że­rom­skiego, a pięć lat póź­niej uro­dzi­ła się póź­niejsza ciot­ka pi­sa­rza, Ma­tyl­da Kor­ne­lia, u któ­rej Ste­fan po­miesz­ki­wał pod­czas pierw­szych lat na­uki w kie­lec­kim gim­na­zjum. W po­bli­skim ko­ście­le w Wę­gle­szy­nie 21 lip­ca 1858 ro­ku od­był się ślub ro­dzi­ców Ste­fana Że­rom­skiego – Win­cen­te­go i Fran­cisz­ki Jó­ze­fy z do­mu Ka­ter­la.

Zdzisław Rogóyski i Antoni GrabowskiZdzisław Rogóyski i Antoni Grabowski
Zdzisław Rogóyski (z lewej) i Antoni Grabowski jr. (z prawej) (fot. z albumu rodzinnego Andrzeja Rogóyskiego)
Od 1826 r. La­so­chów sta­je się wła­sno­ścią sy­na Ro­ma­na Mi­cha­łow­skie­go, Ada­ma. Ma­ją­tek li­czył wów­czas po­nad 2 ty­sią­ce mórg, z cze­go ¼ sta­no­wi­ły użyt­ki rol­ne i ogro­dy, 960 mórg zaj­mo­wa­ły la­sy, resz­tę zaś łą­ki, pa­stwi­ska, za­ro­śla i nieużyt­ki. Bu­dyn­ków mu­ro­wa­nych by­ło za­le­d­wie trzy, drew­nia­nych – sie­dem­na­ście. Znaj­do­wał się tu tak­że młyn wod­ny, za­ry­bio­ne sta­wy, go­rzel­nia oraz ko­pal­nie ka­mie­nia wa­pien­ne­go. Adam ja­ko ofi­cer lek­kiej jaz­dy, tzw. kra­ku­sów, brał udział w po­wsta­niu li­sto­pa­do­wym, za co zo­stał na­stęp­nie ze­sła­ny przez wła­dze car­skiej do Wiat­ki (obec­nie Ki­rów nad Ka­mą) w Ro­sji. Re­pre­sje, ja­kie spa­dły na Kró­le­stwo Pol­skie po 1831 r., nie omi­nę­ły i dóbr la­so­chow­skich, z któ­rych skon­fi­sko­wa­ny zo­stał ka­pi­tał w wy­so­ko­ści 30.000 złp. Adam Mi­cha­łow­ski po po­wro­cie z ze­sła­nia zo­stał Rad­cą To­wa­rzy­stwa Kre­dy­to­we­go Ziem­skie­go, pia­stu­jąc to sta­no­wi­sko w la­tach 1834-1852. Był dwu­krot­nie żo­na­ty – naj­pierw z Te­odo­rą Wa­lew­ską, cór­ką dzie­dzica Na­gło­wic An­to­nie­go Wa­lew­skie­go, póź­niej zaś z jej ro­dzo­ną sio­strą – Fe­li­cją.

Oko­ło 1840 r. Mi­cha­łow­ski od­sprze­da­je La­so­chów i Wi­śnicz Te­odo­ro­wi Kor­wi­no­wi Bie­rzyń­skie­mu. W 1845 r. za­bu­do­wa­nia w La­so­cho­wie zo­sta­ją ubez­pie­czo­ne w Dy­rek­cji Ubez­pie­czeń, w związ­ku czym Ka­rol Ni­vet spo­rzą­dza odręcz­ny pla­nik dwo­ru i je­go krót­ki opis. W na­stęp­nych la­tach La­so­chów prze­cho­dził z rąk do rąk je­go wła­ści­cie­la­mi by­li ko­lej­no: od ro­ku 1846 Alek­san­der Beł­tow­ski, od 1851 Fer­dy­nand Sto­jow­ski, od 1858 Hen­ryk Le­wiec­ki, od 1871 Ka­zi­mie­ra z Ko­rze­niow­skich Gu­zow­ska, od 1877 Alek­san­der i Ka­zi­mie­ra Da­szew­scy, od 1882 Bo­le­sław Jabł­kow­ski. Po li­cy­ta­cji w 1886 r. ko­lej­ny­mi na­byw­ca­mi by­li Ey­dzia­to­wi­cze, Mar­czak, Jó­zef Łuszcz­kie­wicz i An­to­ni Gra­bow­ski. W rę­kach Gra­bow­skich La­so­chów po­zo­sta­wał aż do de­kre­tu Pol­skiego Ko­mi­te­tu Wy­zwo­le­nia Na­ro­do­we­go o re­for­mie rol­nej, z 6 wrze­śnia 1944 r.

Przy­pusz­czal­nie to wła­śnie An­to­nie­mu Gra­bow­skie­mu, za­pa­mię­ta­ne­mu ja­ko do­bry go­spo­darz, któ­ry po­czy­nił w ma­jąt­ku wie­le in­we­sty­cji, za­wdzię­cza dwór w La­so­cho­wie swój eklek­tycz­ny cha­rak­ter. Syn war­szaw­skie­go dok­to­ra me­dy­cy­ny, Al­fon­sa Ma­rii Gra­bow­skie­go, przy­szedł na świat w War­sza­wie, w ro­ku 1872. Tak­że w War­sza­wie, w 1898 ro­ku, miał miej­sce je­go ślub z Anie­lą Ma­rią Thie­me, cór­ką Apo­li­na­re­go Thie­me, słyn­ne­go gi­ne­ko­lo­ga i po­łoż­ni­ka, twór­cy, a za­ra­zem dy­rek­to­ra i wła­ści­cie­la pierw­sze­go w War­sza­wie Za­kła­du Gi­ne­ko­lo­gicz­ne­go. Ni­czym in­nym jak okrut­ną iro­nią lo­su na­zwać za­tem na­le­ży fakt, że rok po wstą­pie­niu w zwią­zek mał­żeń­ski Anie­la umie­ra wy­da­jąc na świat swe­go pier­wo­rod­ne­go sy­na, An­to­nie­go. Ma za­le­d­wie 23 la­ta. Po­cho­wa­no ją w rodzin­nym gro­bow­cu Thie­mów na war­szaw­skich Po­wąz­kach. An­to­ni se­nior nie oże­nił się po­now­nie.

Antoni GrabowskiAntoni Grabowski
Antoni Grabowski jr. (fot. z albumu rodzinnego Tadeusza Kowańskiego)

An­to­ni Gra­bow­ski jr. miał w swym ży­cio­ry­sie epi­zod wo­jen­ny – ja­ko mło­dy, bo le­d­wie dwu­dzie­sto­let­ni chło­pak, za­cią­gnął się do ochot­ni­cze­go Szwa­dro­nu Ję­drze­jow­skie­go, wcie­lo­ne­go póź­niej do 11 Puł­ku Uła­nów Le­gio­no­wych, i wraz z póź­niejszym wła­ści­cie­lem są­sied­nie­go ma­jąt­ku Mie­ro­ni­ce, Zdzi­sła­wem Ro­gó­y­skim, brał udział w zdo­by­wa­niu Wil­na w Wiel­ka­noc 1919. Kil­ka lat póź­niej An­to­ni po­ślu­bił Zo­fię Si­kor­ską h. Ko­pa­szy­na, z któ­rą miał dwie cór­ki – An­to­ninę Zdzi­sła­wę i Ma­rię. We­dle krą­żą­cych opo­wie­ści bra­ko­wa­ło mu po­wo­dze­nia tak w ży­ciu oso­bi­stym, jak i w kwe­stiach fi­nan­so­wych: odzie­dzi­czo­ny po oj­cu ma­ją­tek sys­te­ma­tycz­nie był roz­prze­da­wa­ny na po­kry­cie zo­bo­wią­zań wła­ści­cie­la, w tym – dłu­gów kar­cia­nych. Trze­ba jed­nak od­dać An­to­nie­mu ju­nio­ro­wi spra­wie­dli­wość: cza­sy, w któ­rych przy­szło mu go­spo­darzyć, by­ły nie­by­wa­le trud­ne dla wła­ści­cie­li ziem­skich – nie­sprzy­ja­ją­ca sy­tu­acja go­spo­dar­cza, sys­te­ma­tycz­nie spa­da­ją­ce ce­ny pro­duk­tów rol­nych, du­że od­set­ki od za­cią­gnię­tych po­ży­czek i ogrom­ne ob­cią­że­nia po­dat­ko­we na­kła­da­ne przez odra­dza­ją­ce się pań­stwo do­pro­wa­dzi­ły do upad­ku nie­je­den, na­wet do­brze pro­spe­ru­ją­cy ma­ją­tek. I jak­kol­wiek nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że miał An­to­ni Gra­bow­ski dłu­gi – świad­czą o tym choć­by ogło­sze­nia za­miesz­cza­ne na stro­ni­cach Ga­ze­ty Pol­skiej – to prze­cież mia­ła je w owym okre­sie, o czym szcze­gó­ło­wo pi­sze w swo­jej książ­ce „Oby­wa­te­le ziem­scy...” Mie­czy­sław Mar­kow­ski, zna­ko­mi­ta więk­szość zie­mian: z 200 ba­da­nych przez nie­go fol­war­ków na ob­sza­rze wo­je­wódz­twa kie­lec­kie­go, za­le­d­wie 6 nie wy­ka­zy­wa­ło ob­cią­żeń dłuż­ni­czych. W skraj­nych wy­pad­kach wiel­kość za­dłu­że­nia prze­wyż­sza­ła war­tość ma­jąt­ku – praw­do­po­dob­nie ta­ka wła­śnie sy­tu­acja mia­ła miej­sce w do­brach La­so­chów-Wi­śnicz, sko­ro ob­ję­to je sto­so­wa­nym w ta­kich oko­licz­no­ściach nad­zo­rem są­do­wym.

Ten trud­ny dla zie­miań­stwa okres tak wspo­mi­na An­drzej Ro­gó­y­ski, syn wła­ści­cie­la po­bli­skich Mie­ro­nic, Zdzi­sła­wa Ro­gó­y­skiego: „Po­cząt­ki dźwi­ga­nia z upad­ku go­spo­dar­stwa by­ły bar­dzo trud­ne, przy­pa­dły na cza­sy wiel­kie­go świa­to­we­go kry­zy­su. Ma­ją­tek za­dłu­żo­ny, bu­dyn­ki w złym sta­nie, bra­ki w in­wen­ta­rzu, lu­dzie zde­mo­ra­li­zo­wa­ni. Trze­ba by­ło sprze­da­wać zie­mię, wy­ci­nać ka­wa­łek dę­bo­we­go la­su, aby zdo­być – po­za dal­szy­mi kre­dy­ta­mi – ja­kieś środ­ki na in­we­sty­cje. Ro­zwi­nię­ta zo­sta­ła pra­wi­dło­wa ho­dow­la wy­so­kom­lecz­nych krów, ho­dow­la ko­ni dla po­trzeb woj­ska, ho­dow­la owiec, zbu­do­wa­na no­wa sto­do­ła, od­bu­do­wa­na i uno­wo­cze­śnio­na obo­ra po po­ża­rze w 1938 r. Mi­mo tych przed­się­wzięć ma­ją­tek bo­ry­kał się na­dal z trud­no­ścia­mi eko­no­micz­ny­mi na sku­tek ob­cią­żeń po­życz­ka­mi jesz­cze z lat 20-tych i po­cząt­ków 30-tych. Kil­ka­krot­nie ogła­sza­no je­go przy­mu­so­wą sprze­daż, na­wet wio­sną 1939 ro­ku.”

Ro­zwiódł­szy się z pierw­szą żo­ną, An­to­ni Gra­bow­ski oże­nił się po­now­nie z Kry­sty­ną Ja­gniąt­kow­ską, z któ­rą miał dwo­je dzie­ci, Mo­ni­kę i Pa­wła. W la­tach wo­jen­nych pro­wa­dzo­ne by­ło w la­so­chow­skim dwo­rze taj­ne na­ucza­nie: Gra­ży­na Mo­ni­ka Łę­ska w ar­ty­ku­le wspo­mnie­nio­wym po­świę­co­nym swo­jej mat­ce – He­le­nie Gesz­toft-Gasz­told – krót­ko wzmian­ku­je, że ta „nie­ugię­ta jak za­wsze, w la­tach 1939-1944 pro­wa­dzi­ła lek­cje na taj­nych kom­ple­tach w War­sza­wie i w ma­jąt­ku pań­stwa Gra­bow­skich w La­so­cho­wie”.

Dwór w LasochowieDwór w Lasochowie
Dwór w Lasochowie jako siedziba PGR (fot. z albumu rodzinnego Tadeusza Kowańskiego)

Po woj­nie, jak wszy­scy ów­cze­śni zie­mia­nie, An­to­ni Gra­bow­ski mu­siał opu­ścić La­so­chów – prze­niósł się z ro­dzi­ną do Kielc, gdzie pra­co­wał ja­ko rze­czo­znaw­ca PZU przy wy­ce­nie szkód rol­ni­czych. Opusz­czo­ny dwór prze­kształ­co­ny zo­stał w szko­łę, w któ­rej aż do 1947 ro­ku pra­co­wa­ła pierw­sza żo­na An­to­niego, Zo­fia. W okre­sie po­wo­jen­nym ma­ją­tek prze­ję­ło Pań­stwo Go­spo­dar­stwo Rol­ne z sie­dzi­bą w Sę­dzi­szo­wie, zaś w 1981 r. za­bu­do­wa­nia i grun­ty or­ne we­szły w po­sia­da­nie Spół­dziel­ni Pro­duk­cyj­no-Rol­ni­czej w Ma­ło­gosz­czu, pod­czas gdy sta­wy i część fol­war­ku sta­ły się czę­ścią Pań­stwowego Go­spo­dar­stwa Ry­bac­kie­go w Ok­sie. Z pew­no­ścią cza­sy PRL nie by­ły dla dwo­ru naj­szczę­śliw­szym okre­sem je­go ist­nie­nia, jak­kol­wiek za szczę­ście w nie­szczę­ściu uznać na­le­ży fakt, że umiej­sco­wie­nie w za­byt­ko­wym bu­dyn­ku szko­ły, póź­niej zaś biu­ra PGR uchro­ni­ło tak dwór jak i to­wa­rzy­szą­cy mu park przed de­wa­sta­cją i znisz­cze­niem, ja­ka sta­ła się udzia­łem lwiej czę­ści szla­chec­kich ma­jąt­ków po II woj­nie świa­to­wej. W 1990 r. Spół­dziel­nia za­wie­si­ła swo­ją dzia­łal­ność.

W czerw­cu 1999 r. bu­dyn­ki i zie­mie po spół­dziel­ni za­ku­pił Le­szek Sty­pu­ła, zaś od ro­ku 2001 la­so­chow­skie sta­wy sta­ły się czę­ścią no­wo­cze­sne­go go­spo­dar­stwa ry­bac­kie­go, któ­re wzię­ło swo­ją na­zwę od tej­że miej­sco­wo­ści. Go­spo­dar­stwo La­so­chów z sie­dzi­bą w Ok­sie to ok. 250 ha sta­wów i po­nad 130 ha zie­mi rol­nej, roz­lo­ko­wa­nych w trzech są­sia­du­ją­cych ze so­bą gmi­nach po­wia­tu ję­drze­jow­skie­go: Ma­ło­goszcz, Na­gło­wi­ce i Ok­sa. Chlu­bą pro­wa­dzo­nej tu­taj ho­dow­li jest Karp z Ok­sy, wpi­sa­ny na Li­stę Pro­duk­tów Tra­dy­cyj­nych Mi­ni­stra Rol­nic­twa i Ro­zwo­ju Wsi oraz uho­no­ro­wa­ny Zna­kiem Ja­kość Tra­dy­cja. Sa­mo go­spo­dar­stwo po­szczy­cić się mo­że tak­że włą­cze­niem do unij­nej sie­ci Dzie­dzic­twa Ku­li­nar­ne­go Dzie­dzic­two Ku­li­nar­ne Świę­to­krzy­skie.

Bibliografia:

Adam­czyk, A. (2003) Dwór w La­so­cho­wie. Son­da­żo­we ba­da­nia ar­chi­tek­to­nicz­ne. Ma­szy­no­pis ze zbio­rów Wo­je­wódz­kie­go Urzę­du Och­ro­ny Za­byt­ków w Kiel­cach

Bar­to­sze­wicz, J. (1877) Hi­sto­ria li­te­ra­tu­ry pol­skiej. Kra­ków

Dłu­gosz, J. (1863-1864) Li­ber be­ne­fi­cio­rum dio­ece­sis cra­co­vien­sis. T.1 wyd. A.Prze­ździec­ki. Ope­ra omnia. T.VII. Kra­ków

Ha­da­mik, C., Ka­li­na, D. i Tra­czyń­ski, E. (2006) Mia­sto i gmi­na Ma­ło­goszcz. Kiel­ce: Kra­jo­wy Ośro­dek Ba­dań i Do­ku­men­ta­cji w War­sza­wie. Re­gio­nal­ny Ośro­dek Ba­dań i Do­ku­men­ta­cji w Kiel­cach

Ko­per­tow­ska, D. (1984) Na­zwy miej­sco­we wo­je­wódz­twa kie­lec­kie­go. War­sza­wa – Kra­ków

Łę­ska, G.M. (2004) Wspo­mnie­nie o mo­jej mat­ce He­le­nie Gesz­toft-Gasz­told (1917-2003). Me­an­der ¾

Mar­kow­ski, M.B. (1993) Oby­wa­te­le ziem­scy w wo­je­wódz­twie kie­lec­kim 1918-1939. Kiel­ce: Kie­lec­kie To­wa­rzy­stwo Nau­ko­we

Po­pław­ska, J. (1999) Ethi­ca al­bo zwier­cia­dło ży­wo­ta Krzysz­to­fa Pie­niąż­ka – au­to­bio­gra­fia pa­re­ne­tycz­na z po­cząt­ku XVII w. W: Na­pis, se­ria V, ss.29-44

Ra­wi­ta-Wi­ta­now­ski, M. (2001) Daw­ny po­wiat chę­ciń­ski. Z ilu­stra­cja­mi prof. Ja­na Ol­szew­skie­go. Kiel­ce: Re­gio­nal­ny Ośro­dek Stu­diów i Och­ro­ny Śro­do­wi­ska Kul­tu­ro­we­go

Słow­nik geo­gra­ficz­ny Kró­le­stwa Pol­skie­go i in­nych kra­jów sło­wiań­skich, t. XV, cz. 2

Wi­śniew­ski, J. (1930) Hi­sto­rycz­ny opis ko­ścio­łów, miast, za­byt­ków i pa­mią­tek w Ję­drze­jow­skiem. Mar­jów­ka

Za­pa­ło­wa, K. (2005) Miej­sce zo­sta­ło to sa­mo. Bio­gra­ficz­no-li­te­rac­ka wę­drów­ka śla­da­mi Że­rom­skie­go po zie­mi świę­to­krzy­skiej. Kiel­ce: Agen­cja JP s.c.

Projekt, wykonanie, teksty i zdjęcia © Anna Stypuła
Wszystkie prawa zastrzeżone