Wy­gląd chłop­skiej cha­ty na zie­miach pol­skich zmie­niał się w za­leż­no­ści od re­gio­nu i za­moż­no­ści go­spo­da­rza, nie­mniej Zyg­munt Glo­ger po­ku­sił się o przed­sta­wie­nie cech, któ­re ra­zem mia­ły skła­dać się na cha­rak­te­ry­sty­kę ty­po­wo pol­skiej cha­łu­py: „(1) Po­ło­że­nie cha­ty szczy­tem t. j. węż­szą ścia­ną dro­gi czy­li uli­cy. (2) Od­dziel­ność miesz­ka­nia ludz­kie­go od: spi­ch­rza, staj­ni, chle­wów, sto­dół, któ­re oka­la­ją dzie­dzi­niec czy­li po­dwór­ko. (3) Pew­na nie­wiel­ka od­le­głość cha­ty od uli­cy, za­peł­nio­na zwy­kle przez ma­ły ogró­dek z kwia­ta­mi. (4) Wro­ta w nie­wiel­kiej od­le­gło­ści od cha­łu­py. (5) Dach śred­niej wy­so­ko­ści, ma­ją­cy u szczy­tu mniej-wię­cej kąt pro­sty.” Do cha­ty przy­le­ga­ły za­bu­do­wa­nia go­spo­dar­skie jak: staj­nia dla ko­ni (je­śli ktoś ko­nie po­sia­dał), obo­ra dla krów, chle­wik na świ­nie, szop­ka, w któ­rej prze­cho­wy­wa­no pa­szę, ko­mór­ka na wę­giel i drew­no, wo­zow­nia, gdzie trzy­ma­no tak­że sprzęt rol­ni­czy w ro­dza­ju płu­ga czy bro­ny, piw­nicz­ka na ziem­nia­ki itp. Je­den bu­dy­nek in­wen­tar­ski mógł peł­nić kil­ka funk­cji jed­no­cze­śnie, je­śli wy­dzie­lo­no w nim osob­ne po­miesz­cze­nia do trzy­ma­nia ko­ni, krów i owiec, kur czy świń (jak­kol­wiek zda­rza­ło się, że jed­ną prze­strzeń zaj­mo­wa­ły ko­nie i owce al­bo drób i trzo­da chlew­na). Czę­stą prak­ty­ką by­ło sta­wia­nie sto­do­ły w głę­bi za­gro­dy, w od­da­le­niu od po­zo­sta­łych za­bu­do­wań, ce­lem ochro­ny zbio­rów na wy­pa­dek po­ża­ru, staj­nia na­to­miast są­sia­do­wa­ła nie­jed­no­krot­nie z cha­łu­pą, co mia­ło ustrzec cen­ne zwie­rzę­ta przed kra­dzie­żą.

ChataChata
Chata przy ul. Warszawskiej w Małogoszczu
Jak po­da­je Edward Tra­czyń­ski naj­czę­ściej wy­stę­pu­ją­cym ty­pem za­gro­dy we wsiach gmi­ny Ma­ło­goszcz by­ły obej­ścia zło­żo­ne z trzech od­dziel­nych bu­dyn­ków – cha­łu­py, obo­ry i sto­do­ły – któ­re sta­wia­no w pod­ko­wę, tak, że dom usy­tu­owa­ny by­ły dłuż­szą ścia­ną do dro­gi, obo­ra – pro­sto­pa­dle wzglę­dem cha­ty, sto­do­ła zaś – rów­no­le­gle. Za­gro­dy dwu­bu­dyn­ko­we (dom we­spół ze sto­do­łą lub obo­rą sta­no­wił ca­łość kry­tą wspól­nym da­chem) roz­pla­no­wy­wa­no tak, że oba bu­dyn­ki sta­ły wzglę­dem sie­bie rów­no­le­gle lub two­rzy­ły kształt li­te­ry L. W pierw­szym wy­pad­ku dom stał dłuż­szym bo­kiem do dro­gi, w dru­gim – krót­szym. Gdy za­bu­do­wa­nia wcho­dzą­ce w skład za­gro­dy usta­wio­ne by­ły w pod­ko­wę lub – przy więk­szej ich ilo­ści – czwo­ro­bok (szcze­gól­nym przy­pad­kiem był okół, tj. czwo­ro­bok kry­ty wspól­nym da­chem), mię­dzy bu­dyn­ka­mi two­rzy­ło się nie­wiel­kie po­dwór­ko, na któ­rym kró­lo­wa­ła stud­nia, po­cząt­ko­wo z żu­ra­wiem, po­tem zaś z kon­struk­cją umoż­li­wia­ją­cą wy­cią­ga­nie wia­dra wy­peł­nio­ne­go wo­dą za po­mo­cą wa­łu na kor­bę. „Przed do­mem – opi­sy­wał obej­ście z oko­lic Kra­ko­wa Kol­berg – roz­po­star­te [jest] naj­czę­ściej w za­głę­bio­nem doł­ku gno­jo­wi­sko, na któ­re też po­spo­li­cie wy­rzu­ca­ją się śmie­cie, opły­nio­ne nie­rzad­ko ka­łu­ży­stą gno­jów­ką, któ­ra ści­śle tuż przy­le­gły sa­dek lub ogród użyź­nia”. Toż sa­mo gno­jo­wi­sko za­stę­po­wa­ło (zwłasz­cza no­cą) „miej­sce po­trzeb­ne” (jesz­cze w la­tach mię­dzy­wo­jen­nych sta­wia­ne w chłop­skich za­gro­dach z po­le­ce­nia władz ustę­py zwa­ne sła­woj­ka­mi – od na­zwi­ska ów­cze­sne­go mi­ni­stra spraw we­wnętrz­nych Sła­wo­ja-Skład­kow­skie­go – bu­do­wa­ne by­ły je­dy­nie na po­kaz, słu­żąc nie­jed­no­krot­nie do zu­peł­nie in­nych ce­lów np. su­sze­nia se­rów).

Budynek gospodarczyBudynek gospodarczy
Budynek inwentarski w zagrodzie lasochowskiej (fot. ze zbioru Zbigniewa Bąka)
We wspo­mnia­nym przez Kol­ber­ga sa­dzie, po­ło­żo­nym w nie­wiel­kiej od­le­gło­ści od obej­ścia, ro­sły naj­czę­ściej śli­wy, rza­dziej ja­bło­nie, gru­sze czy wi­śnie, na­to­miast w ogród­ku, na któ­ry przy każ­dej cha­łu­pie prze­zna­cza­no skra­wek zie­mi od stro­ny dro­gi, sa­dzo­no wa­rzy­wa (szczy­pio­rek, mar­chew­kę, ce­bu­lę, pie­trusz­kę), kwia­ty (mal­wy, rud­be­kie, na­giet­ki, astry, pi­wo­nie, lew­ko­nie) i lecz­ni­cze zio­ła (la­wen­dę, ru­tę, szał­wię, mię­tę, pio­łun czy ma­cie­rzan­kę). W ką­cie lub pod sa­mą ścia­ną cha­ty ro­sły krze­wy jak czar­ny bez, ka­li­na ko­ra­lo­wa bądź ja­śmin, rza­dziej po­je­dyn­cze, owo­co­we drzew­ka. Sa­dy, cha­rak­te­ry­stycz­ne dla go­spo­darstw szla­chec­kich i ple­bań­skich, po­ja­wi­ły się na wsi do­pie­ro w dru­giej po­ło­wie XIX wie­ku. Z ko­lei ogród­ki, w XIX stu­le­ciu na kie­lec­czyź­nie jesz­cze rzad­ko spo­ty­ka­ne, roz­po­wszech­ni­ły się w tym re­jo­nie w mię­dzy­wo­jen­nej Pol­sce. Za­de­cy­do­wa­ły o tym, jak pi­sze Tra­czyń­ski, z jed­nej stro­ny prze­pi­sy na­ka­zu­ją­ce za­kła­da­nie ogród­ków, z dru­giej zaś po­ja­wie­nie się mo­dy na upra­wia­nie kwia­tów. Ra­bat­ki wy­jąt­ko­wo pięk­nie pre­zen­to­wa­ły się przy tych do­mo­stwach, w któ­rych by­ły pan­ny na wy­da­niu: ozdob­ny­mi ro­śli­na­mi dziew­czę­ta de­ko­ro­wa­ły swo­je na­kry­cia gło­wy, co wię­cej, te dziew­czy­ny, któ­re by­ły szcze­gól­nie dba­łe o swój skra­wek zie­mi, ucho­dzi­ły za pra­co­wi­te i cie­szy­ły się więk­szym po­wo­dze­niem u ka­wa­le­rów.

Ogród, po­dob­nie jak i ca­łą za­gro­dę ogra­dza­no pło­tem, zwy­kle sta­wia­nym z żer­dzi lub wy­pla­ta­nym z ga­łą­zek wi­kli­ny, lesz­czy­ny czy ol­szy­ny, z we­tknię­ty­mi u szczy­tu cier­nia­mi, któ­re bę­dąc od­po­wied­ni­kiem dzi­siej­sze­go dru­tu kol­cza­ste­go, utrud­nia­ły do­stęp do obej­ścia zło­dzie­jo­wi (bo też ła­sych na cu­dze mie­nie by­ło pod­ów­czas wie­lu, a w oko­li­cach Kra­ko­wa, jak po­da­je Kol­berg, umie­jęt­na, „dow­cip­na” kra­dzież ucho­dzi­ła wręcz za po­wód do du­my). Na pło­cie ogród­ka su­szo­no umy­te na­czy­nia, rza­dziej roz­wie­sza­no upra­ną odzież czy ubra­nia do wie­trze­nia.

ChataChata
Chata przy ul. Warszawskiej w Małogoszczu
Z po­wyż­sze­go opi­su wi­dać, że po­da­ne przez Glo­ge­ra ce­chy spe­cy­ficz­ne dla pol­skiej cha­łu­py – jak choć­by roz­dziel­ność do­mu i bu­dyn­ków go­spo­dar­czych czy zwy­czaj bu­do­wa­nia chat szczy­tem do dro­gi – nie by­ły wspól­ne dla wszyst­kich do­mostw na zie­miach pol­skich, bo też uwa­gi Glo­ge­ra na­le­ży po­trak­to­wać ja­ko pe­wien wzo­rzec, od któ­re­go ist­nia­ły roz­licz­ne od­stęp­stwa. Przy­kła­do­wo roz­pla­no­wa­nie bu­dyn­ków wzglę­dem uli­cy uza­leż­nio­ne by­ło od roz­mia­ru prze­zna­czo­nej do za­go­spo­da­ro­wa­nia prze­strze­ni: tam gdzie by­ło jej mniej, sta­wia­no do­my węż­szą ścia­ną do dro­gi, je­śli zaś miej­sca by­ło wię­cej, ist­nia­ła więk­sza do­wol­ność w roz­miesz­cze­niu bu­dyn­ków i czę­ściej wi­du­je­my w ta­kich przy­pad­kach cha­łu­py zwró­co­ne ka­le­ni­cą ku uli­cy. Za­sa­dą po­wszech­nie obo­wią­zu­ją­cą aż do uwłasz­cze­nia chłop­stwa w wie­ku XIX by­ło na­to­miast sku­pie­nie wszyst­kich go­spo­darstw wzdłuż dro­gi: bez wzglę­du na to, czy cha­ty sta­wia­no krót­szym czy dłuż­szym bo­kiem do uli­cy, mię­dzy po­szcze­gól­ny­mi do­mostwami po­zo­sta­wa­ła nie­wiel­ka tyl­ko prze­strzeń. Ta gę­sta, drew­nia­na, sło­mą kry­ta za­bu­do­wa wraz z gro­ma­dzo­nym mię­dzy bu­dyn­ka­mi drew­nem na opał spra­wia­ła, że po­żar jed­ne­go do­mu na­tych­miast roz­sze­rzał się na ca­łą wieś. Ste­fa­nia Ró­że­wicz wspo­mi­na je­den z ta­kich po­żarów, któ­ry w cią­gu dwóch go­dzin znisz­czył po­nad dzie­więć­dzie­siąt do­mostw. Wraz z ni­mi spa­li­ła się więk­szość zwie­rząt go­spo­dar­skich, a tak­że kil­ko­ro osób, w tym dzie­ci. Nic więc dziw­ne­go, że wło­ścia­nie śmier­tel­nie ba­li się ognia i w czas bu­rzy wy­sta­wia­li w oknach za­pa­lo­ne grom­ni­ce, co mia­ło chro­nić do­mostwo od pio­ru­na. Trzy­ma­no tak­że po do­mach po­świę­co­ną 5 lu­te­go, czy­li w dzień św. Aga­ty, sól, któ­ra mia­ła strzec cha­łu­pę od nie­szczę­ścia, a wsy­pa­na w czas po­żaru w ogień – uga­sić pło­mień.

By­ła więc cha­ta chłop­ska wzno­szo­na z drew­na i najczę­ściej kry­ta strze­chą lub, rza­dziej, dra­ni­cą: w 1860 r. na czte­ry la­so­chow­skie cha­łu­py trzy by­ły kry­te sło­mą, a tyl­ko jed­na gon­tem. W dru­giej po­ło­wie XIX wie­ku, kie­dy swo­je dzie­ła pi­szą Glo­ger i Kol­berg, ma­ło jest już chat kur­nych, czy­li po­zba­wio­nych ko­mi­na. Ścia­ny cha­łu­py bie­lo­no wap­nem lub wap­nem z do­miesz­ką lak­mu­su, cza­sem dla ozdo­by od­ci­ska­jąc na bia­łym tle wzór ze stem­pla czy od­ma­lo­wu­jąc wy­cię­ty w tek­tu­rze ry­su­nek. Ja­ko podło­gi po­wszech­nie sto­so­wa­no kle­pi­sko z ubi­tej zie­mi lub gli­ny bądź po­le­pę z mie­sza­ni­ny gli­ny, siecz­ki, plew czy tro­cin, o do­brych wła­sno­ściach izo­la­cyj­nych. Z rzad­ka tyl­ko, głów­nie w bo­gat­szych do­mach, wy­ko­ny­wa­no podło­gę z de­sek. Na kie­lec­czyź­nie najczę­ściej spo­ty­ka­nym spo­so­bem roz­pla­no­wa­nia po­miesz­czeń był układ sień – izba – ko­mo­ra, gdzie wej­ście do do­mu znaj­do­wa­ło się na jed­nym z koń­ców cha­ty, a prze­cięt­na po­wierzch­nia po­szcze­gól­nych po­miesz­czeń wy­no­si­ła od­po­wied­nio: sie­ni – ok. 15mkw., izby – 20-30 mkw., a ko­mo­ry – 10-20 mkw. Roz­kład ten róż­ni się nie­co od wzor­co­we­go, po­da­wa­ne­go choć­by przez przy­ta­cza­ne­go wy­żej Glo­ge­ra, gdzie drzwi wej­ścio­we umiesz­cza­no w cha­cie po środ­ku jej dłuż­szej ścia­ny. Wcho­dzi­ło się przez nie do sie­ni, któ­ra, zaj­mu­jąc cen­tral­ną część do­mu, dzie­li­ła go na dwie czę­ści. Sa­ma sień tak­że by­wa­ła prze­dzie­lo­na ścian­ką, za któ­rą znaj­do­wa­ło się wej­ście na strych, nie­wiel­ki skła­dzik bądź ko­mór­ka, w któ­rej trzy­ma­no ptac­two do­mo­we. Po obu stro­nach sie­ni znaj­do­wa­ły się dwie izby: pierw­sza, z okna­mi wy­cho­dzą­cy­mi na uli­cę, by­ła za­ra­zem izbą miesz­kal­ną jak i warsz­ta­tem pro­duk­cyj­nym: je­dzo­no w niej, spa­no, ale tak­że przy­go­to­wy­wa­no po­karm dla zwie­rząt i zaj­mo­wa­no się pra­ca­mi rę­ko­dziel­ni­czy­mi np. ple­cion­kar­stwem czy szew­stwem; zi­mą zno­szo­no tu ze stry­chu kro­sna, dar­to pie­rze czy szat­ko­wa­no ka­pu­stę. Cza­sa­mi izba ta by­ła prze­dzie­la­na do­dat­ko­wo ścian­ką, by utwo­rzyć w ten spo­sób jesz­cze jed­no po­miesz­cze­nie – al­kierz (peł­nią­cy funk­cję sy­pial­ni, spi­żar­ki bądź pod­ręcz­ne­go skła­dziku) lub ko­mo­rę. W dru­giej z izb, ko­mo­rze, czę­sto nie­opa­la­nej, prze­cho­wy­wa­no żyw­ność, na­rzę­dzia i do­mo­we sprzę­ty (żar­na, stę­py, la­dy do siecz­ki itp.), a tak­że wy­ko­ny­wa­no róż­ne­go ro­dza­ju pra­ce go­spo­dar­skie. Zi­mą trzy­ma­no tu rów­nież mło­de zwie­rzę­ta (choć by­wa­ły do­my w któ­rych owce czy by­dło go­ści­ło w izbie nie tyl­ko w cza­sie sil­nych mro­zów). Po­dob­ne do ko­mo­ry funk­cje peł­nił strych: prze­cho­wy­wa­no tam sia­no i sło­mę (wbrew ad­mi­ni­stra­cyj­nym za­ka­zom), są­sie­ki na ziar­no, becz­ki na mą­kę groch i ka­szę, kro­sna wraz z to­wa­rzy­szą­cy­mi im po­mniej­szy­mi na­rzę­dziami tkac­ki­mi, wresz­cie ukry­wa­no pie­nią­dze czy przedmio­ty war­to­ścio­we. Strych słu­żył rów­nież do su­sze­nia pra­nia, a la­tem peł­nił funk­cję sy­pial­ni, z któ­rej ko­rzy­sta­ła najczę­ściej mło­dzież mę­ska. Po­dział cha­ty na izbę, sień i ko­mo­rę cha­rak­te­ry­stycz­ny był, ja­ki pi­sze Czer­wiń­ski, dla cha­łup bu­do­wa­nych w cza­sach pańsz­czyź­nia­nych. Po uwłasz­cze­niu, kie­dy ko­mo­ra utra­ci­ła swo­je pier­wot­ne znacz­nie, za­czę­to wzno­sić do­mostwa dwu­izbo­we – izba czar­na peł­niła funk­cję po­miesz­cze­nia miesz­kal­ne­go i wy­po­sa­żo­na by­ła w pa­le­ni­sko do go­to­wa­nia i piec pie­kar­ski (z okop­co­nych ścian bie­rze się wła­śnie jej na­zwa), izba bia­ła zaś mia­ła cha­rak­ter re­pre­zen­ta­cyj­ny, wy­ko­rzy­sty­wa­no ją ja­ko sy­pial­nię, ale tak­że po­dej­mo­wa­no w niej go­ści czy księ­dza cho­dzą­ce­go po ko­lę­dzie. Gdy syn go­spo­da­rza się że­nił, ro­dzi­ce prze­no­si­li się czę­sto na sta­łe do czar­nej izby, bia­łą od­stę­pu­jąc mło­dym.

Kuchnia w chacie lasochowskiejPiec
Kuchnia w chacie lasochowskiej.
(fot. ze zbioru Zbigniewa Bąka)
Przy drzwiach wej­ścio­wych do izby miesz­kal­nej za­wie­sza­no gli­nia­ną lub drew­nia­ną kro­piel­nicz­kę wy­peł­nio­ną świę­co­ną wo­dą. Aż 20-25% ca­łe­go po­miesz­cze­nia sta­no­wił piec, skła­da­ją­cy się z dwóch czę­ści: grzew­czej i chle­bo­wej wraz kuch­nią. Piec peł­nił w do­mu sze­reg waż­nych funk­cji: ogrze­wał izbę, da­wał miej­sce do spa­nia (tzw. za­pie­cek), słu­żył do prze­cho­wy­wa­nia róż­nych przedmio­tów (na je­go skle­pie­niu trzy­ma­no niec­ki z so­lą czy mą­ką, su­szo­ne grzy­by i owo­ce, w sza­ba­śni­ku stał gar­nek z za­kwa­szo­nym barsz­czem, w in­nej wnę­ce – pod­pie­cu – ukła­da­no drew­no na opał, al­bo umiesz­cza­no ku­rę czy gęś wy­sia­du­ją­cą jaj­ka, wresz­cie na kra­wę­dzi oka­pu usta­wia­no dro­bia­zgi: za­pał­ki, my­dło, drew­nia­ne łyż­ki, gę­sie skrzy­dło do za­mia­ta­nia pa­ję­czyn i sa­dzy itp.), pie­czo­no w nim chleb, na trzo­nie ku­chen­nym zaś go­to­wa­no. Nim w dru­giej po­ło­wie XIX w. nie upo­wszech­ni­ła się kuch­nia ty­pu an­giel­skie­go z za­mknię­tym pa­le­ni­skiem, w miej­scu póź­niej­szej bla­chy pło­nę­ło od­kry­te ogni­sko. Go­to­wa­no na nim, jak pi­sze Czer­wiń­ski, przy­sta­wia­jąc gli­nia­ne na­czy­nia do ża­ru czy ognia bądź uży­wa­jąc me­ta­lo­wych trój­no­gów, tzw. dy­nar­ków, na któ­rych sta­wia­ło się garn­ki. Kuch­nia an­giel­ska z osa­dzo­ną nad pa­le­ni­skiem me­ta­lo­wą pły­tą, któ­rej otwo­ry za­kry­wał sze­reg zmniej­sza­ją­cych się ku środ­ko­wi me­ta­lo­wych krąż­ków, fa­je­rek, po­zwa­la­ła na re­gu­lo­wa­nie głę­bo­ko­ści, na ja­ką za­pusz­cza­no że­liw­ne garn­ki, a jej za­sto­so­wa­nie zna­czą­co uspraw­ni­ło pro­ces przy­go­to­wy­wa­nia po­sił­ków.

Przy ścia­nie, u po­wa­ły bie­gła żerdź, tzw. grzę­da, na któ­rej kła­dzio­no boch­ny chle­ba, za­wie­sza­no pę­ki ziół i co­dzien­ną odzież, bo, jak po­da­je Glo­ger, „od­święt­ne czy­li «sz­ma­ty ko­ściel­ne» za­my­ka­ją w skrzy­ni”, w któ­rej prze­cho­wy­wa­no też bie­li­znę wy­praw­ną i przedmio­ty war­to­ścio­we, jak ko­ra­le czy pie­nią­dze (nie­kie­dy sto­la­rze umiesz­cza­li we wnę­trzu skrzy­ni przy­kry­wa­ną wiecz­kiem prze­gród­kę, gdzie ta­kie kosz­tow­no­ści moż­na by­ło zło­żyć); po­dob­ną do skrzyń funk­cję peł­niły ku­fry, róż­nią­ce się od tych pierw­szych skle­pio­nym wie­kiem i zwę­ża­ją­cym się ku do­ło­wi ścian­kom, któ­re na wsi za­czę­ły się roz­po­wszech­niać w koń­ców­ce XIX w. U po­wa­ły za­wie­sza­no tak­że ko­ły­ski dla dzie­ci w po­sta­ci wy­ple­cio­ne­go z wi­kli­ny ko­szy­ka, wy­drą­żo­ne­go pnia czy drew­nia­nej skrzyn­ki. Me­ble – łóż­ka, ła­wy, skrzy­nie, ku­fry, póź­niej, bo na po­cząt­ku XX wie­ku tak­że kre­den­sy czy sza­fy – usta­wia­no za­zwy­czaj pod ścia­na­mi, śro­dek izby po­zo­sta­wia­jąc wol­nym. Za­sa­da ta za­czę­ła ule­gać zmia­nie do­pie­ro w dwu­dzie­sto­le­ciu mię­dzy­wo­jen­nym, kie­dy mię­dzy sto­łem a ścia­ną sta­je ła­wa lub – co zda­rza­ło się rza­dziej – stół sta­wia cię po­środ­ku po­miesz­cze­nia. W tym cza­sie do­cho­dzi też do upo­wszech­nie­nia się sto­łu ja­ko sprzę­tu do­mo­we­go, któ­rego obec­ność w wiej­skiej cha­cie jesz­cze w dru­giej po­ło­wie XIX w. nie by­ła czę­stą. Od­mien­nie niż dziś peł­nił on wów­czas przede wszyst­kim funk­cję kul­to­wą: na je­go bla­cie usta­wia­no pa­syj­ki i fi­gur­ki świę­tych, kła­dzio­no ró­ża­niec i ksią­żecz­kę do na­bo­żeń­stwa, a ca­łość ozda­bia­no kwia­ta­mi z bi­bu­ły. Po­sił­ki spo­ży­wa­no przy nim tyl­ko przy oka­zji więk­szych uro­czy­sto­ści, na co dzień zaś ja­da­no ze wspól­nej mi­sy na ła­wie. W mię­dzywojniu stół, te­raz już nie­mal wy­łącz­nie me­bel użyt­ko­wy, spo­ty­ka­ny jest na­wet w bied­nych do­mo­stwach. Je­go roz­po­wszech­nia­nie się idzie w pa­rze ze stop­nio­wą zmia­ną zwy­cza­jów do­ty­czą­cych kon­sump­cji żyw­no­ści: przy sze­ro­kim bla­cie sto­łu ko­rzy­sta­nie z jed­nej mi­sy sta­je się wy­so­ce nie­wy­god­ne, to­też za­czę­to uży­wać na co dzień ta­le­rzy, do­tąd peł­nią­cych nie­mal wy­łącz­nie ro­lę de­ko­ra­cyj­ną.

Sta­ra­no się o pięk­ny wy­gląd wnę­trza: na łóż­kach pię­trzy­ły się po­dusz­ki (ich ilość świad­czy­ła o za­moż­no­ści do­mu) oble­czo­ne w zdo­bio­ne ko­ron­ka­mi czy fal­ban­ka­mi po­szew­ki, na ścia­nach, zdo­bio­nych wy­ci­nan­ka­mi, wie­sza­no rzę­dem obra­zy o te­ma­ty­ce re­li­gij­nej, na pół­kach czy kre­den­sach sta­wiano ma­lo­wa­ne mi­ski i ta­le­rze, z któ­rych ja­da­no tyl­ko przy bar­dziej uro­czy­stych oka­zjach. Jesz­cze w koń­ców­ce XIX stu­le­cia nie uży­wa­no fi­ra­nek – w oknach sta­wiano dla ozdo­by do­nicz­ki z kwia­ta­mi, a na noc za­sła­nia­no szy­by der­ką. W chłop­skiej cha­cie fi­ran­ki za­go­ści­ły do­pie­ro na po­cząt­ku XX wie­ku – po­cząt­ko­wo wy­ci­na­ne z pa­pie­ru, za­stą­pio­ne­go póź­niej przez fa­brycz­ne płót­no, zwy­kle za­sła­nia­ły tyl­ko gór­ną po­ło­wę okna.

Chata chłopskaChata chłopska
Panorama zrekonstruowanego wnętrza chłopskiej izby – części lasochowskiej ekspozycji

Nic nie od­da­je tak do­brze kli­ma­tu chłop­skiej cha­ty, jak re­la­cja au­to­ra, któ­ry na wła­sne oczy ją oglą­dał. Przy­to­czy­my więc w tym miej­scu cy­to­wa­ne­go i przez Kol­ber­ga i przez Glo­ge­ra Gre­go­ro­wi­cza, któ­ry tak opi­sy­wał wnę­trze cha­łu­py za­moż­ne­go wło­ścia­ni­na z San­do­mier­skie­go z po­ło­wy XIX stu­le­cia: dom ocie­nia­ją „czę­sto gru­sze lub oko­lo­ne płot­kiem chru­ścia­nym ma­łe sad­ki ze śliw. W cha­cie głów­na izba tak wy­glą­da: za­raz przy drzwiach na pra­wo, du­ży ko­min z bra­tem swo­im pie­cem, oto­czo­nym od izby ła­wecz­ką (zwy­kłem zi­mo­wem po­sie­dze­niem przą­dek i lu­bią­cych roz­gad­ki ba­bu­lek); po­bie­la­ne wap­nem z za­le­pio­ne­mi gli­ną szpa­ra­mi (...). Na le­wo sza­fa z pół­ka­mi, peł­no garn­ków, mis i ły­żek, w to­wa­rzy­stwie ce­bra na wo­dę, kil­ku sza­fli­ków, ko­ne­wek, a wszyst­ko śmie­ją­ce się czy­sto­ścią. Pod oknem pro­sta ła­wa, miej­sce spo­czyn­ku od­wie­dza­ją­cych są­sia­dów, a za nią łóż­ko go­spo­da­rza z wy­so­ko uło­żo­nem po­sła­niem, nad któ­rem kil­ka­na­ście obra­zów ze świę­ty­mi Pań­ski­mi (fa­bry­ki czę­stochowskiej) wi­si roz­le­pio­nych na ścia­nie. Pod dru­giem oknem stół so­sno­wy na czer­wo­no (lu­bry­ką) ma­lo­wa­ny; obok nie­go ja­ko do­wód za­moż­no­ści miesz­czą się cza­sem dwa stoł­ki. W dru­gim koń­cu izby łóż­ko cór­ki lub có­rek go­spo­da­rza (...). Przy obu łóż­kach ław­ki dę­bo­we i ta­kiż ku­fer z zam­kiem na klucz za­my­ka­nym (...). W dzień świą­tecz­ny po izbie czy­sto umie­cio­nej, po­sy­pu­ją w ka­wał­ki po­cię­ty wis (ta­ta­rak), któ­re­go dłu­gie ki­ty we­spół z kwia­ta­mi i zie­lem uma­ją­ją tak­że okna, drzwi, obra­zy. Pod tym sa­mym da­chem, z dru­giej stro­ny sie­ni, jest izba mniej­sza z war­sta­tem tkac­kim i ma­łą spi­żar­ką z fa­ska­mi, becz­ka­mi peł­ne­mi mą­ki i ka­szy, na któ­re ze ścian opusz­cza­ją się po­za­wie­sza­ne kieł­ba­sy, sa­dła i poł­cie sło­ni­ny”.

Bibliografia:

Czer­wiń­ski, T. (2009) Wy­po­sa­że­nie do­mu wiej­skie­go w Pol­sce. War­sza­wa: Sport i Tu­ry­sty­ka – MUZA SA

Glo­ger, Z. (1909) Bu­dow­nic­two i wy­ro­by z drze­wa w daw­nej Pol­sce wy­da­ny z udzia­łem za­po­mo­gi Ka­sy po­mo­cy dla osób pra­cu­ją­cych na po­lu na­uko­wem, imie­nia, d-ra I. Mia­now­skie­go. War­sza­wa: Druk Wł. Ła­zar­skie­go, Mar­szał­kow­ska (re­print: War­sza­wa: Gra­f_i­ka, 2006)

Kol­berg, O. (1871) Lud. Je­go zwy­cza­je, spo­sób ży­cia, mo­wa, po­da­nia, przy­sło­wia, ob­rzę­dy, gu­sła, za­ba­wy, pie­śni, mu­zy­ka i tań­ce. Se­rya V. Kra­kow­skie. Część I. Kra­ków: Uni­wer­sy­tet Ja­giel­loń­ski

Kol­berg, O. (1865) Lud. Je­go zwy­cza­je, spo­sób ży­cia, mo­wa, po­da­nia, przy­sło­wia, ob­rzę­dy, gu­sła, za­ba­wy, pie­śni, mu­zy­ka i tań­ce. Se­rya I. San­do­mier­skie. Kra­ków: Uni­wer­sy­tet Ja­giel­loń­ski

Ma­jew­ski, J. (1980) Ro­zwój go­spo­dar­ki chłop­skiej w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym. W: S. In­glot (red.) Hi­sto­ria chło­pów pol­skich. Tom III. Okres II Rzecz­po­spo­li­tej i oku­pa­cji hi­tle­row­skiej. To­ruń: Lu­do­wa Spół­dziel­nia Wy­daw­ni­cza, ss. 25-120

Mo­szyń­ski, K. (1929) Kul­tu­ra lu­do­wa Sło­wian. Część I: Kul­tu­ra ma­te­rial­na. Z 21 map­ka­mi oraz ry­ci­na­mi 1138 przedmio­tów. Kra­ków: Pol­ska Aka­de­mia Umie­jęt­no­ści

Ogro­dow­ska, B. (2001) Zwy­cza­je, ob­rzę­dy i tra­dy­cje w Pol­sce. Ma­ły słow­nik. War­sza­wa: Ver­bi­num

Ró­że­wicz, S. (1999) Wieś mo­je­go dzie­ciń­stwa. W: T. Ró­że­wicz, Mat­ka od­cho­dzi. Wro­cław: Wyd. Dol­no­ślą­skie, ss.13-34

Tra­czyń­ski, E. (1986) Wy­po­sa­że­nie bu­dyn­ków miesz­kal­nych i go­spo­dar­czych w re­gio­nie świę­to­krzy-skim w 2 po­ło­wie XIX i w XX wie­ku. Kiel­ce: Mu­zeum Wsi Kie­lec­kiej w Kiel­cach

Tra­czyń­ski, E. (2001) Wieś świę­to­krzyska w XIX i XX wie­ku. Kiel­ce: Re­gio­nal­ny Ośro­dek Stu­diów i Och­ro­ny Śro­do­wi­ska Kul­tu­ro­we­go w Kiel­cach

Tra­czyń­ski, E. (2006) Bu­dow­nic­two drew­nia­ne w Ma­ło­gosz­czu i wsiach na te­re­nie gmi­ny. W: Ha­da­mik, C., Ka­li­na, D. i Tra­czyń­ski, E. Mia­sto i gmi­na Ma­ło­goszcz. Kiel­ce: Kra­jo­wy Ośro­dek Ba­dań i Do­ku­men­ta­cji w War­sza­wie. Re­gio­nal­ny Ośro­dek Ba­dań i Do­ku­men­ta­cji w Kiel­cach, ss. 237-308

Projekt, wykonanie, teksty i zdjęcia © Anna Stypuła
Wszystkie prawa zastrzeżone